Zuchwała suka

Jednakowoż najgorsze jest w tym wszystkim zmęczenie. Nie przypuszczałam, że człowiek może być do tego stopnia zmęczony. Wiecie, o co mi chodzi, zmęczony tak, żeby widzieć białe myszki, żeby było już wszystko jedno, żeby nawet nie martwić się już niczym i niczego nie bać. Nie przypuszczałam, że w sytuacji normalnej – to znaczy jeśli nie jesteś akurat w obozie koncentracyjnym, nie masz chłoniaka / małego dziecka ani nie cierpisz na depresję, możesz być zmęczona w taki sposób. Zmęczona tak bardzo, że to zmęczenie zmienia cię w osobę, którą nigdy nie byłaś, w zuchwałą i bezczelną sukę z asertywnością na poziomie ninja. Pamiętacie, co pisałam kiedyś o spełnianiu marzeń? O złotej rybce i o kolesiu, co to chciał fiuta do ziemi? To właśnie taki przypadek. Jestem zuchwałą suką, którą  zawsze chciałam bywać. Nie zawdzięczam tego książkom o asertywności ani też o tym, gdzie idą grzeczne dziewczynki. Zawdzięczam to temu, że najogólniej rzecz biorąc, przez większość czasu nie wiem, jak się nazywam, jaki jest dzień tygodnia ani pora dnia.