Znowu to samo

Biegam od ściany do ściany jak opętana, mamrocząc sobie pod nosem, że teraz albo nigdy. Siadam do rysowania, wstaję od rysowania, robię zdjęcia, kasuję zdjęcia, idę z cielakiem nad Wisłę i poganiam go przez całą drogę, szybciej, ta sobota nie będzie trwała wiecznie. Wydaje mi się nawet, że szybciej oddycham, a moje serce pędzi jak szalone, chcąc pobić rekord uderzeń wykonanych w czasie relaksu.

zdjęcia z dnia kobiet 015