Myszka

Kupiłam dziś w kakadu myszkę nasączoną kocimiętką. Kosztowała prawie 6 zeta i w drodze do domu zastanawiałam się, dlaczego była taka droga, no bo chyba nie przez kocimiętkę. Coś, co równie dobrze mogłabym od razu dać psu do zjedzenia, zmiksować w mikserze albo wsadzić pod lodówkę, nie powinno kosztować więcej niż 2 złote. Zagadka wyjaśniła się, kiedy wręczyłam myszkę kotu.

Myszka piszczy, jeśli się ją umiejętnie ugryzie.

Od godziny siedzę i nie mogę się zdecydować, czy aby na pewno jest mi to moralnie obojętne.