Metafory

Jeśli chodzi o nerwice, mogłabym zostać międzynarodowym ekspertem. Gdybym chciała pokusić się o metaforę, napisałabym, że nerwica jest alergią duszy. Jeśli twoja dusza jest spokojna jak woda bez wiatru, możesz mieć pewność, że potwory, które dla ciebie szykuje, będą zrobione starannie i na wymiar, z miłością do detalu, z troską o indywidualne potrzeby. Będą miały oczy zupełnie jak prawdziwe i ptasie palce z paznokciami jak tipsy. Nerwica jest jak bogin, który, jeśli wypuścisz go z szuflady, przyjmie kształt tego, czego się boisz najbardziej.

Wracając jednak do alergii. Mam alergię na koty, kurz, pył przemysłowy i korę kruszyny. Kiedy otwieram szafę, limfocyty T, jak Don Kichot z Manczy, za wszelką cenę chcą bronić  mnie przed czymś, co same wymyśliły. Pomimo braku przeciwnika, glut i łzy pozostałe po walce są jak najbardziej realne. 

Z nerwicą jest tak samo. Bezpodstawna straszność potrafi zgasić ci światło na wiele długich tygodni, w trakcie których rozsądek nie ma nic do powiedzenia.

A gdyby jednak miał, to i tak zostanie to użyte przeciwko niemu.