Kiedy powiem sobie dość

Więc tak, tak, to już jakby pewne. Trzymałam tę decyzję pod skórą od dłuższego czasu, nosiłam się z tą decyzją jak z dzieckiem, które ma kolkę, owijałam tę decyzję w bawełnę i w sto tysięcy wymówek, aż wreszcie stanęłam z nią twarzą w twarz i we wtorek,  13 maja, w rocznicę zamachu na Jana Pawła II, postanowiłam to zrobić. Dlatego, że jestem zmęczona. Dlatego, że nie mam fidbeku od swoich czytelników. Dlatego, że nie wiem, czy mam czytelników. Dlatego, że śmiem w to wątpić. Dlatego, że pisałam dla Skoczka, a kiedy Skoczek odszedł, poczułam się tak, że witaj na wielkim morzu. Nic tu po mnie, mówię sobie, zabieram wiaderko i idę.

 Po 10 latach pisania felków rozstaję się z Linią. Myślałam, że to jest związek dopóki nas śmierć nie rozłączy, i że nawet wtedy będę pisała z zaświatów o tym, jaka jestem wkurzona i co zamierzam z tym zrobić. Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie o to, dlaczego właściwie stawiam swą seksowną stopę wprost do przepaści, powiedziałabym, że robię to z szacunku dla ludzkich wyborów. Dlatego, że nie wydaje mi się, aby moje teksty, jakkolwiek szpanerskie by były, jakkolwiek błyskotliwe i z jakąkolwiek swadą napisane, nadawały się w istocie do tego, aby je drukować. Okej, wydrukowałabym ich wszystkich może z pięć na te dziesięć lat, a i to w większości te, które powstały w ostatnich miesiącach.  Poszanowanie ludzkich wyborów, jakiego dokonuję, przestając pisać do Linii, polega na tym, że teraz można mnie czytać niejako dobrowolnie. Ci, którzy nie mogą żyć bez moich słusznych poglądów na wszystko, znajdą mnie tutaj z zatrważającą łatwością, z jaką wyszukiwarka Google wyrzuca moje gacie (sprawdzałam). A ci, dla których zawsze byłam lewacko-żydowską lalunią unikającą małżeństwa oraz święconej wody, i tak mają zbyt wysoki poziom cholesterolu, żeby wiedzieć, co myślę.

z łezką

7 Thoughts.

  1. Jestem pod wrażeniem Twojego stylu! Podoba mi się lekkość, z którą posługujesz się językiem, podobają mi się wtrącenia, poczucie humoru, zadziorność. Nie znałem wcześniej Twoich tekstów, ale od dzisiaj jestem ich fanem! Życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga!

Comments are closed.