Każdy jest kowalem

Dostaję wysypki, kiedy słyszę, że niektórzy mają pecha, i dlatego nie mogą się rozwijać, spełniać albo być szczęśliwi. Że życie źle ich potraktowało, że tak się złożyło, że splot okoliczności, zawsze pod górkę, niesprawiedliwe tak bardzo, i oj nie każdy, Sabina, jest kowalem swojego losu.

KAŻDYYYYYYY KURRRRRRWA!

Przekonanie, że żyje za ciebie coś, co jest złośliwe i ślepe, że jesteś pacynką w paszczy losu, a świat złowrogi i straszny, wysuwa się na czoło mojej top listy hejtu. Za każdym razem, kiedy to słyszę, mam ochotę uderzać głową w ścianę, chce mi się płakać i rzygać. Tym bardziej, że te nieświeże frykasy podawane są opakowaniu takim, że ja się przekonam, i że ja zobaczę.

GÓWNO ZOBACZĘ.

To nie twoja toksyczna matka trzyma kierownicę, ani nie ojciec pijak. To nie politycy, ani nie szefowie, nie twoje dzieci ani nie okoliczności, nie twoja niska pensja, ani nie taki los. Nic z tego nie zasiądzie za sterami twojego życia, jeśli ty na to nie pozwolisz. To ty, dziewczyno, jesteś swoim własnym reżyserem, to ty piszesz sobie scenariusz, to ty wybierasz wszystko i to od ciebie, tylko od ciebie to wszystko zależy. Och tak. Jedni dostają karty takie, a inni śmakie, ale bez względu na to, co dostaniesz, to ty musisz coś z tym zrobić.

Możesz zostać modelką, mając protezę ręki, i możesz zamknąć się w domu, bo masz znamię na nosie. Możesz zmieniać fryzury, korzystając z raka, i możesz wyrzucić swoje życie do kosza wraz z kawałkiem ciała, który ci obcięli. Możesz objechać świat ze stomią na brzuchu. Możesz też obrazić się na wszystko, ponieważ przestałaś być młoda.

Każdy ma takie życie, jakie sobie wybiera. Jedni budują pałace z mchu i powietrza, a inni marudzą, że brakuje im cegieł, cementów, zapraw, wykwalifikowanych ludzi i artystycznych detali.

Jeśli kiedyś uznam, że jest inaczej, to będzie znaczyło, że obcy zamienili mnie na atrapę.