Dotkliwość

Neurotyczny pęcherz wypełniony płaczem. Mózg wypełniony płaczem, żołądek wypełniony płaczem, paznokcie, pod którymi nocą zbiera się płacz. Wystarczy dotknąć, eksplozja. Wystarczy spojrzeć, eksplozja. Wystarczy zdjęcie jakiegoś durnego kota, któremu ktoś coś zrobił, bum, bum, glut do pasa.

Dziś rano nie udało mi się na przykład uratować od męczeńskiej śmierci owada należącego do rzędu sieciarek (Chrysopidae). Widziałam go rano na brzegu wanny, a potem, kiedy wyłowiłam go z piany, miał sklejone skrzydła i machał łapkami tak szybko, jakby mógł w ten sposób uciec przed swoją małą przezroczystą śmiercią. Przeniosłam go na półkę, położyłam na chusteczce, przyglądałam mu się długo, podczas gdy on umierał skrupulatnie i w wielkiej ciszy.

Dotarłam do pracy zapłakana i musiałam naprędce wymyślić jakiś dobry powód. Co miałam powiedzieć – że mucha mi umarła?