Czas ucieka, wieczność szczeka

Napisałam niedawno tekst o tym, jak cudownie pisanie pamiętnika pomaga brać za rogi rozliczne byki, radzić sobie ze sobą, mobilizować się do życia, a także unikać pokusy ułożenia się na torach pod Falenicą. Napisałam, że nie, nie, nie musisz pisać codziennie, pamiętnik jest dla ciebie, a nie ty dla niego, trata tata. Zawsze kiedy mój plik z pamiętnikiem znika z ostatnio otwieranych dokumentów, mam poczucie winy i czuję się tak, jakby jakaś część mnie na zawsze zamieniła się w garść psich kłaków pod fotelem. Nie ma się co dziwić, że zaniedbuję bloga, skoro zaniedbuję nawet swój prowadzony od dwudziestu lat, terapeutyczny, psychotyczny, pełen błędów stylistycznych dziennik, który jest dla mnie cierpliwy jak kibel.

Nie mam jak pisać ani co pisać. Marnuję życie, rozmieniam je na drobne, jeżdżę autobusami i pracuję nad poprawą cery. Piję po dziesięć litrów wody dziennie, okładam się drożdżami. Wczoraj nawet zauważyłam, że moja skóra zaczyna świecić, zupełnie jak skóra M i jej pięknej siostry.
Czas ucieka, wieczność czeka.

1 Thought.

  1. Zrezygnuj z autobusów, jeździj rowerem.
    Spalaj kalorie, nie paliwo!
    Rower jest dobry… na wszystko.

Comments are closed.