Co za wieś

Miesiąc, za 10 dni minie miesiąc od ostatniego logowania, wstyd i sraka powiadam wam, wstyd i sraka.

Może chcecie zapytać o książki, które ostatnio czytałam? Powiem wam, czytałam Los utracony.

(…) próbowałem mu wytłumaczyć, jaka to całkiem inna sprawa, przyjechać na (…) całkiem do przyjęcia czystą stację, gdzie powolutku, w porządku chronologicznym, stopniowo, zaczyna nam się wszystko klarować. Kiedy mamy za sobą jeden etap, już przychodzi następny. Kiedy się wszystkiego dowiemy, to rozumiemy też wszystko. A kiedy się człowiek wszystkiego dowiaduje, nie pozostaje bezczynny: wykonuje nowe zadanie, żyje, działa, porusza się, spełnia wszystkie nowe wymagania wszystkich nowych etapów. Gdyby natomiast nie było tej chronologii i gdyby cała wiedza runęła nam na głowę od razu tam na stacji, to może nie wytrzymałaby tego ani głowa, ani serce (…)

Pomyślałam o M i o tej historii sprzed dwóch lat – i tak, to jest to, przeżywając wszystko etapami, wykonując starannie zadania przewidziane w każdym etapie i przechodząc, jak przez kolejne semestry studiów, do kolejnych etapów, w których również są do wypełnienia określone zadania, mamy szansę żyć dalej, uśmiechać się na widok wiewiórki na gałęzi, wiecie, przejmować się niewyprasowaną sukienką. Gdyby wszystko to zwaliło się na głowę jednocześnie, zostałaby z człowieka mokra plama, taka, że tylko posypać piaskiem.